Carabaccia - włoska zupa cebulowa z orzechami i cynamonem


Skąd pochodzi zupa cebulowa? Większość osób bez zastanowienia odpowie, że z Francji. Kto nauczył Francuzów posługiwania się sztućcami? Niektórzy twierdzą, że Polacy, ale wiadomo, że to nieprawda. Czym zajadał się Leonardo da Vinci malując Ostatnią Wieczerzę? Tu nie ma żadnych wątpliwości - włoską zupą cebulową z orzechami i cynamonem, czyli carabaccią.

"To są ludzie, którzy uczyli się jeść od nas widelcem parę wieków temu" - tak o Francuzach powiedział jakiś czas temu Wiceminister Obrony Narodowej Bartosz Kownacki, a stwierdzenie to wywołało burzę i zamieszanie na arenie dyplomatycznej. Jak było naprawdę? Francuzi nauczyli się posługiwać widelcem od Włochów, a nie od Polaków. Mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego twierdzą, że to Caterina de' Medici po raz pierwszy położyła widelec na francuskim stole, po tym jak została żoną króla Francji Henryka II (choć tak naprawdę poślubiła go, kiedy jeszcze królem nie był).


Caterina miała najwyraźniej podobny charakter do naszej Królowej Bony, bo tak jak ona, po wyprowadzce z Włoch nie mogła znieść lokalnego, niewłoskiego jedzenia. Tak jak Bona postanowiła również do swojego nowego kraju przenieść trochę produktów i przepisów kulinarnych z rodzimych stron. Caterina miała spopularyzować we Francji między innymi oliwę z oliwek, karczochy, figi i białą fasolę. Sprowadziła też na swój nowy dwór szefów kuchni z Toskanii, którzy przygotowywali dla niej ulubione dania i podobno zachwycali nimi Francuzów.


Miała też przywieźć do Francji zupę cebulową, która pod nazwą carabaccia obecna była w Toskanii od wielu, wielu wieków. Wielbicielem tej zupy był nawet jeden z najbardziej znanych włoskich wegetarian i przy okazji jeden z największych twórców i myślicieli renesansu, czyli sam Leonardo da Vinci. Co więcej, Caterina zabrała ze sobą do Francji również przepisy na inne, typowo włoskie potrawy, które współcześni mieszkańcy tego kraju uważają za swoje - było tak między innymi z la omlette, sosem bechamel i jajkami po florencku (o tym pisałem całkiem niedawno).


Zatem wychodzi na to, że zupa cebulowa pochodzi z Włoch. Tak twierdzą Włosi, ale to prawdopodobnie też nie jest do końca prawdą, bo z kolei do Włoch przywędrowała z Turcji, a co było wcześniej to ja już nie wiem.


W każdym razie, po przeprowadzce do Francji carabaccia trochę się zmieniła, a głównych różnic w stosunku do francuskiej zupy cebulowej jest kilka:


  • klasyczna carabaccia robiona jest z czerwonej cebuli!

  • francuska bazuje na cebuli karmelizowanej, a do włoskiej cebulę tylko trochę podsmażamy

  • carabaccia zawsze przyrządzana jest z orzechami, za to francuska nie jest z nimi za bardzo zaprzyjaźniona

  • klasyczna carabaccia gotowana jest z dodatkiem octu winnego, cynamonu i ostrej papryczki

  • We Francji grzanka kładziona jest na zupie, za to w klasycznej wersji włoskiej powinna znaleźć się na pustym talerzu i zostać zalana zupą lub podana obok

  • tradycyjnej wersji włoskiej nie posypuje się serem!


Całkiem sporo tych różnic. To jednak porównanie do klasycznej wersji, która jest już niezwykle rzadko przyrządzana i niezbyt popularna. Carabaccia we współczesnej wersji też jest odległa od pierwowzoru i spotykana w bardzo wielu różnych odmianach.


Jeżeli chcecie spróbować włoskiej zupy cebulowej, to macie dwie możliwości. Możecie skorzystacie z naszego przepisu na jej współczesną interpretację albo musicie wybrać się do Włoch. We Florencji znajdziecie knajpkę o nazwie Carabaccia, która podaje tradycyjne toskańskie potrawy. W menu jest oczywiście i sama carabaccia, która może zostać przygotowana dla gości na dwa sposoby - all'antica i alla moderna.


Czego potrzeba?

  • 8 cebul (mogą być czerwone - wtedy będzie wersja bardziej klasyczna)

  • 150g selera

  • 800 ml bulionu warzywnego

  • 50g orzechów laskowych (mogą być migdały - wtedy będzie wersja bardziej klasyczna)

  • Łyżka brązowego cukru

  • Łyżka białego octu winnego

  • Szczypta cynamonu

  • Kilka grubych kromek bagietki (a klasycznie oczywiście pane toscano)

  • 2 ząbki czosnku

No i co dalej?

  1. Drobno pokrojony seler wrzucamy na rozgrzaną oliwę z oliwek i po kilku minutach dodajemy pokrojoną cebulę

  2. Podsmażamy razem na małym ogniu, ale tak żeby cebula nie zmieniła koloru

  3. Zalewamy bulionem warzywnym, dodajemy cukier i ocet winny. Wszystko razem gotujemy przez około pół godziny

  4. 10 minut przed końcem gotowania można całość zmiksować (można zmiksować tylko połowę lub w ogóle tego nie robić). Teraz dodajemy też orzechy - najlepiej trochę pokruszone

  5. Przygotowujemy bagietkę. Kilka minut z każdej strony na patelni grillowej, potem nacieramy czosnkiem, zalewamy oliwą z oliwek

  6. Na koniec doprawiamy zupę solą i cynamonem. Chleb podajemy w zupie albo obok talerza, jako dodatek

  7. Zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia