Cappuccino, czyli kawa, o której świat nie dowiedziałby się, gdyby nie Polacy!

Czy wiecie, że cappuccino świat zawdzięcza Polakom? W pewnym sensie tak właśnie jest, choć mało kto w ten sposób postrzega genezę tej kawy. A zatem jak to było?



Otóż w 1683 roku miało miejsce bardzo ważne wydarzenie, które wpłynęło na losy całej Europy. W okolicach Wiednia doszło do wielkiego starcia pomiędzy Turkami, a połączonymi siłami państw chrześcijańskiej Europy. Na czele armii chrześcijańskiej stał polski król Jan III Sobieski, a w szkole uczymy się o tej bitwie jako o odsieczy wiedeńskiej.


A co to ma wspólnego z kawą? Według legendy turecka armia, uciekając z pola bitwy, pozostawiła po sobie worki z kawą, która wówczas była prawie nieznana w Europie. Okazała się być ona zbyt gorzka dla chrześcijan i dlatego podawano ją na początku wyłącznie z mlekiem i miodem. Z Wiednia do Watykanu miał ją przywieźć niejaki Marco d’Aviano, który wcześniej został wysłany do stolicy Austrii przez samego papieża, aby pomodlił się za wygraną zjednoczonych sił europejskich. D’Aviano należał do zakonu kapucynów i stąd nazwa kawy, którą przedstawił papieżowi w Watykanie.


Wśród Włochów d’Aviano znany jest jako „Brat Cappuccino” i całkiem niedawno został beatyfikowany, jednak nie za swoje zasługi związane z kawą, ale w uznaniu innych cudów, których miał dokonać - między innymi uleczył podobno zakonnicę, która 13 lat spędziła przykuta do łóżka.


No i na koniec pojawia się fundamentalne pytanie. Kto bardziej przyczynił się do powstania kawy cappuccino - polski król, który poprowadził wojska chrześcijańskie do zwycięstwa, czy brat kapucyn, który odmówił modlitwę przed bitwą?