Bomboloni - włoskie pączki nadziewane budyniem waniliowym


W Polsce pączki nieodzownie kojarzą się z tłustym czwartkiem, kiedy to można je kupić w każdym sklepie, a największym bohaterem dnia jest ten, kto zdoła ich zjeść najwięcej. We Włoszech ważniejszy od czwartku jest tłusty wtorek, który jako ostatni dzień karnawału obchodzony jest dokładnie pięć dni później - Italia świętuje w innym terminie, ale idea jest bardzo podobna - chodzi o absolutną rozpustę oraz jedzenie i picie bez umiaru.


Sam karnawał jest za to celebrowany na Półwyspie Apenińskim ze zdecydowanie większym rozmachem niż nad Wisłą i obchodzony prawie w każdym mieście i miasteczku - przy czym najbardziej spektakularnie zawsze w Wenecji. Gdyby w historii tego miasta nie pojawili się w pewnym momencie niezaproszeni przez nikogo goście z Austrii, można by dzisiaj powiedzieć, że karnawał obchodzony był tam co roku, nieprzerwanie przez prawie dziewięćset lat.


Czas okupacji nie był jednak okresem najbardziej sprzyjającym organizacji hucznych imprez karnawałowych. Być może dlatego, że Austriacy z natury trochę w odmienny sposób podchodzili do szalonych, ulicznych zabaw, a być może nie za bardzo odpowiadała im pewna anonimowość i mistyczność, która towarzyszyła tym celebracjom. W każdym razie zwyczaj ten nie podobał się wiedeńskiej władzy i w efekcie wenecjanie musieli na jakiś czas zapomnieć o swojej wielowiekowej tradycji.



W dzisiejszych czasach, w okresie karnawału, Wenecję odwiedzają co roku około trzy miliony turystów. Wiele się zmieniło, ale ciągle znakiem rozpoznawczym celebracji ulicznych w tym mieście pozostają różnego rodzaj maski, które zresztą popularne są tam od setek lat. W pewnym momencie stały się tak powszechne, że wprowadzono specjalne, prawne restrykcje dotyczące ich noszenia. Z początku określono konkretne sytuacje, w których ich zakładanie było zabronione, ale po jakimś czasie ograniczono prawo do ich noszenia wyłącznie do okresu pomiędzy Świętami Bożego Narodzenia a początkiem Wielkiego Postu.




Potem pojawili się wspomniani już wcześniej Austriacy, którzy co do zasady przeciwni byli samej koncepcji zakładania masek w miejscach publicznych. Ten ich sceptycyzm bardzo szybko znalazł odzwierciedlenie w rzeczywistości, ponieważ długo się nie zastanawiając, całkowicie zdelegalizowali ten element przebrania. Upłynęło trochę czasu, karnawałowe szaleństwa powróciły na stałe do weneckiego kalendarza, o mrocznych czasach nikt już nie pamięta i nikt nie chowa w sercu urazy, ale stereotyp austriackiego sztywniaka przetrwał i nic nie wskazuje na to, aby w tym względzie miało się coś zmienić.


Austriacy w tamtym czasie zrobili jeszcze jedną straszną rzecz - przywłaszczyli sobie prawa autorskie do włoskiego cotoletta alla milanese i zaczęli rozpowszechniać go na świecie pod nazwą wiener schnitzel. O ile zakaz noszenia masek jeszcze jakoś dałoby się zrozumieć, to taka kradzież włoskiego przysmaku usprawiedliwiona być nie można w żaden sposób. Patrząc wstecz, można się jednak w tej około-kulinarnej zbrodni doszukać pewnego pozytywu - cotoletta alla milanese (niestety już jako wiener schnitzel) przez Austrię przywędrował do Galicji i potem rozpowszechnił się w trochę uboższej formie w całej Polsce jako kotlet schabowy. Jak w starym polskim przysłowiu - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!


Zakończyliśmy na kotlecie schabowym, ale zapraszamy dzisiaj na bomboloni, czyli włoskie pączki z budyniem waniliowym!



Czego potrzeba?

  • 250g mąki

  • 25g świeżych drożdży

  • 20g cukru

  • Jajko

  • 20g masła

  • Cukier puder do posypania

  • 500ml oleju do smażenia

  • Duża strzykawka albo coś o podobnej funkcjonalności

  • Budyń waniliowy (przepis znajdziecie o tutaj-> http://bit.ly/2BP7WxZ)

No i co dalej?

  1. Drożdże rozpuszczamy w 50 ml wody z cukrem i szczyptą soli. Odstawiamy na jakieś 15-20 minut

  2. Ugniatamy ciasto z mąki, jajka i przygotowanego rozczynu drożdżowego

  3. Na koniec dodajemy roztopione masło i łączymy z resztą ciasta. Robimy kulkę i pozostawiamy na kilka godzin w chłodnym miejscu - w misce przykrytej folią spożywczą

  4. Ciasto rozwałkowujemy do grubości około 2 cm, wycinamy z niego krążki (o takiej średnicy, jak chcemy) i pozostawiamy na ok. 30 minut do wyrośnięcia

  5. Na patelni rozgrzewamy olej i jak się już rozgrzeje, wrzucamy pączki (najlepiej nie wszystkie na raz, żeby zbytnio nie obniżyć jego temperatury)

  6. Smażymy po 2-3 minuty z każdej strony i wyciągamy

  7. Za pomocą dużej strzykawki albo podobnego narzędzia wciskamy budyń do środka każdego pączka i każdy z nich posypujemy cukrem pudrem

  8. Zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia