Bastardo del Grappa - bękart z nazwy, ale arystokrata w smaku!


Jakiś czas temu kupiłem Bastardo del Grappa we włoskich delikatesach. Włoch-właściciel, bardzo otwarty i rozmowny (jak to Włoch), z wielkim entuzjazmem reklamował ten ser mówiąc, że jest on jedyny w swoim rodzaju, jedyny ser na świecie zawierający Grappę i przez to też oczywiście smakujący trochę jak Grappa. Brzmiało to oczywiście całkiem ciekawie i zachęcająco, ale ile w tym było prawdy? Niewiele… a właściwie to nic a nic!



Niezależnie od zawartości grappy (bądź jej braku) nazwa sera może wydawać się niezbyt zachęcająca, ponieważ bastardo to nic innego jak bękart, nieślubne i niechciane dziecko. Skąd takie określenie? W regionie produkcji Bastardo del Grappa powstaje też inny ser, który ma dużo dłuższą historię - Morlacco. Niestety nawet we Włoszech pogoda potrafi być czasem bardzo kapryśna i w związku z tym trafiają się lata suche i gorące, a czasem deszczowe i pochmurne.


Każdy wie, że ma to olbrzymie znaczenie przy produkcji wina, bowiem głównie w zależności od pogody mamy do czynienia z lepszymi lub gorszymi rocznikami. Zdecydowanie mniej osób zdaje sobie sprawę, że podobnie jest przy produkcji sera, bowiem pogoda wpływa bezpośrednio na jakość trawy na pastwiskach, a to z kolei bezpośrednio przekłada się na jakość mleka. W pewnym momencie zdarzyło się właśnie tak, że z trawą było bardzo kiepsko, a producenci uznali, że mleko niespecjalnie nadaje się do produkcji szlachetnego Morlacco. Pechowy rocznik dał początek „niechcianemu” dziecku - tak właśnie powstał ser Bastardo del Grappa.


Kiedyś praktyka produkcji Bastardo del Grappa zakładała, że jeśli z mleka krowiego niemożliwe było wyprodukowanie Morlacco, mieszano je z mlekiem owczym i przeznaczano do wytworzenia „bękarta”. W tamtych czasach na okolicznych pastwiskach powszechnie widywało się stada mieszane, złożone z wielu krów i kliku owiec, dzięki czemu pasterze „na miejscu”, w chatkach górskich mogli produkować pełnowartościowy ser Bastardo del Grappa. Dziś ser ten nie jest już uznawany za niechciane dziecko i sam zapracował na uznanie oraz popularność, a do jego produkcji zaprzestano już dodawania mleka owczego - już nikt się nieślubnego dziecka nie wstydzi.


A o co chodzi z tą Grappą? Jedyny związek to miejsce pochodzenia. Rzeczywiście ten alkohol (spożywany powszechnie we Włoszech na zakończenie kolacji i pozytywnie wpływający na trawienie) pochodzi z okolic góry Monte Grappa w Veneto i dokładnie z tego samego obszaru pochodzi Bastardo del Grappa - to jest jedyna ich cecha wspólna. Grappa nie jest i nigdy nie była wykorzystywana w procesie produkcji Bastardo del Grappa, a zatem wspomniany Włoch-właściciel nie miał racji - ściemniał, choć nie zakładam i nie posądzam go o złe intencje!


In cacio veritas.

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia