Banjaluka (nie mylić z banialuka!)

Przebojowa, wytatuowana babcia na Harleyu. Zawsze uśmiechnięta i serdeczna, która z chęcią przyjmie i nakarmi gości. Tak mniej więcej właściciele opisują Banjalukę - bałkańską restaurację w centrum Warszawy - jedną z bardzo wielu, ale na pewno jedyną w swoim rodzaju.



I coś w tym rzeczywiście jest - bo nie jest to jedno z tych nowoczesnych, wymuskanych i sterylnie czystych miejsc - o nie, nie - Banjaluka to zupełnie co innego - to miejsce z unikalnym charakterem.

Trafiliśmy tu na śniadanie w niedzielę… trochę przez przypadek. Obudziliśmy się dość późno - wiadomo - kiedyś trzeba odespać cały tydzień i ten kieliszek wina wypity w sobotę😎 I tu pierwszy duży plus dla Banjaluki - śniadania w weekendy podawane są do godziny 13😊



Śniadaniowa oferta wpisuje się w trend - „do dowolnej kawy, śniadanie za 1 zł” lub odwrotnie „do dowolnego śniadania kawa za 1 zł”. W Banjaluce to akurat kawa jest za złotówkę… nie dowolna kawa, ale kawa po turecku - biała lub czarna - z dolewką. I dobrze, bo capuccino czy cafe late, które chcieliśmy zamówić byłoby zbyt grzeczne i nie pasowałoby do tej wytatuowanej babci na Harleyu.



Kolejny duży plus za to, że śniadania w karcie są bardzo oryginalne i rzeczywiście bałkańskie. My wybraliśmy Punjeni Paprika (grillowana papryka nadziewana jajecznicą z pieczonym bakłażanem), Sopski Pojadok (jaja w koszulce, sałata i hummus) i Debeo Palacinki (naleśniki z serkiem waniliowym i sosem cytrynowym). Nazwy trochę tajemnicze, ale i same śniadania niezbyt oczywiste.




Byliśmy bardzo zadowoleni😊

No i na koniec dwie informacje praktyczne - niech będzie też trochę praktycznie - a co!

  1. Warto zarezerwować stolik - my mieliśmy chyba trochę szczęścia, że udało nam się wejść prosto z ulicy.

  2. Dla posiadaczy czworonogów - można z nimi wejść do środka… choć my akurat żadnego w środku nie spotkaliśmy.

Na śniadanie Banjalukę polecamy wszystkim tym, którzy chcą je zjeść trochę inaczej albo trochę później.

Czy polecamy na kolację… tego jeszcze nie wiemy - ale pewnie sprawdzimy niedługo!



kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia