Bagietka - nie ma nic lepszego niż jej zapach o poranku!


Nie ma to jak świeża bagietka wypieczona rano w domowym piekarniku! Dzisiaj każdy może się takiego wyzwania podjąć, ale kiedyś taki przywilej zastrzeżony był prawie wyłącznie dla zawodowych piekarzy, a chleb wypiekany był w piecach opalanych drewnem. Wiązało się to z pewnymi zagrożeniami, które zmaterializowały się kiedyś w jednej z europejskich metropolii i doprowadziły do prawie całkowitego jej zniszczenia. Miało to miejsce w roku bestii!



Cały chrześcijański świat z przerażeniem spoglądał na to co miało nastąpić w diabelskim roku, czyli w 1666. Od wieków wieszczono, że będzie to czas strasznych wydarzeń i katastrof, czas w którym Szatan w dosadny sposób przypomni wszystkim o swoim istnieniu. Wielcy mistycy (z Nostradamusem na czele) przepowiadali nieszczęścia, które miały mieć miejsce w tym właśnie roku i pewnego rodzaju psychoza rozpowszechniła się w całej Europie - można ją porównać do bardziej współczesnego Y2K, czyli tzw. Problemu roku 2000, związanego z rzekomą pluskwą milenijną. Ostatecznie na przełomie tysiącleci niewiele się wydarzyło i żadna katastrofa nie nastąpiła. A jak to wyglądało w roku 1666?


Dla większości Europy rok 1666 nie przyniósł niczego szczególnego, ale był to wyjątkowo nieszczęśliwy czas dla stolicy Wysp Brytyjskich. Zaczęło się wiosną, kiedy to Londyn nawiedziła kolejna fala epidemii dżumy, w której śmierć poniosło prawie sto tysięcy ludzi, czyli mniej więcej co piąty mieszkaniec tej metropolii. Nawiasem mówiąc może to być jakiś argument dla tych wszystkich, którzy w dzisiejszych czasach negują szczepionki i przekonują o ich powszechnej szkodliwości!


Zaraza nie odpuszczała mniej więcej do września, kiedy to z rozmachem rozprawił się z nią pewien piekarz - Thomas Farynor. Po ciężkim dniu pracy, razem z żoną udał się na spoczynek na piętrze swojego domu, położonego nieopodal Mostu Londyńskiego. W pewnym momencie obudził ich dym i zorientowali się, że na parterze - tam gdzie wypiekali chleb - rozpoczął się pożar. Szybko uciekli przez okno i dzięki temu uszli z życiem, ale był to początek bardzo nieszczęśliwych wydarzeń dla całego miasta!


Były to czasy, kiedy nie istniała jeszcze zorganizowana straż pożarna, a narzędzia wykorzystywane do radzenia sobie z ogniem przechowywano w kościołach parafialnych. Co do zasady nie próbowano raczej gasić budynków, które już zaczęły się palić, za to próbowano za wszelką cenę ograniczyć rozprzestrzenianie się ognia na większy obszar - powszechna była więc na przykład praktyka błyskawicznego wyburzania wszystkich sąsiadujących domów. Tym razem mieszkańcy ponieśli porażkę w walce z żywiołem - Wielki Pożar przez trzy dni zniszczył dwie trzeci wszystkich budynków w mieście. W ogniu zginęło sześć osób, za to doprowadził on do śmierci większości szczurów, które były odpowiedzialne za rozprzestrzenianie dżumy.


Miasto prawie przestało istnieć, ale za to zakończyła się epidemia! Takie właśnie wydarzenia przyniósł Londynowi rok bestii! A do wszystkich sceptycznych kieruję pytanie: to może jednak lepsze są te szczepionki?


Zapraszamy na pyszną, domową bagietkę!


Czego potrzeba?

  • 10 g świeżych drożdży lub 5 g drożdży instant

  • 500 g mąki

  • 330 ml wody

  • 2 łyżeczki soli

  • 1 łyżeczka cukru

No i co dalej?

  1. Łączymy wodę, drożdże i cukier i wyrabiamy z mąką.

  2. Ciasto pozostawiamy w ciepłym miejscu na około godzinę (musi sobie spokojnie wyrosnąć).

  3. Wyciągamy wyrośnięte ciasto na oprószony mąką blat i dzielimy na 3 części.

  4. Każdą część formujemy w kształt bagietki i pozostawiamy na jakieś 30 min pod czystą szmatką, żeby ciasto sobie odpoczęło.

  5. Nacinamy bagietki w poprzek i wkładamy do pieca rozgrzanego do 250°C, na 20-30min (grzanie od góry i od dołu). Na dole piekarnika dobrze postawić naczynie z wodą - powinno to pomóc w uzyskaniu chrupiącej „skórki”

  6. Zajadamy bez opamiętania!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia