Awokado pieczone z jajem - idealny pomysł na weekendowe śniadanie

Aktualizacja: 24 mar 2019


Awokado nigdy w historii nie było tak popularne jak dzisiaj. Jakiś czas temu mało brakowało, a zniknęłoby na dobre z powierzchni ziemi i człowiek nigdy nie dowiedziałby się dlaczego guacamole jest takie pyszne i nigdy nie zjadłby na śniadanie pysznego awokado pieczonego z jajem. Kiedyś nazywane było ono jądrami (tak, tak - jądrami!), a swoją obecną nazwę otrzymało w USA jakieś 100 lat temu - nazwę, która przyjęła się na dobre. To jak to dokładnie było z tym awokado?


Zaczęło się już w czasach prehistorycznych, kiedy to awokado stanowiło przysmak dla takich zwierzaków jak mamuty i wielkie lądowe leniwce, które w tamtych czasach osiągały rozmiary mniej więcej współczesnych słoni. Oczywiście mamuty zjadały owoce awokado w całości - nie obierały ich ze skórki i nie

wyciągały z wnętrza wielkich pestek - dla nich takie drobiazgi nie miały najmniejszego znaczenia. Zresztą tak to sobie właśnie natura wymyśliła - te gigantyczne zwierzaki zjadały awokado prosto z drzewa, a twarda pestka wyskakiwała potem przez drugi koniec ich przewodu pokarmowego w zupełnie innym miejscu i przy odrobinie szczęścia, kilka miesięcy później powstawało tam nowe drzewko awokado.


Wyginięcie mamutów i leniwców stanowiło w związku z tym również punkt zwrotny w historii awokado. Istniało poważne ryzyko, że bez wielkich zwierząt dla których połknięcie owoców w całości było „pestką”, zabraknie niezbędnego ogniwa w procesie i awokado zniknie z powierzchni ziemi. Natura walczyła i się nie poddawała, ale drzewek z tymi owocami było coraz mniej i mniej… aż do czasu, kiedy w awokado rozsmakowali się mieszkańcy Ameryki Południowej, którzy nauczyli się wyciągać wielką pestkę ze środka i zjadać wyłącznie zielony miąższ. Nowo poznany owoc zaczęli z finezją nazywać jądrami, prawdopodobnie nawiązując do jego kształtu i faktu, że najczęściej rósł on w parach - co oczywiście budziło zupełnie naturalne skojarzenie (pomimo że kolor mógł być odrobinę mylący).


Jądra specjalnie dobrze się jednak nie sprzedawały, a nazwa stanowiła poważną barierę w ich karierze międzynarodowej. W związku z tym jakieś 100 lat temu otrzymały nową, trochę lepszą marketingowo nazwę - awokado. Przyjęła się ona na dobre i awokado zaczęło robić furorę na całym świecie, ale prawdziwy boom przeżywa tak naprawdę dopiero w ostatnich latach. Ciekawe, czy tak chętnie sięgalibyśmy dzisiaj po awokado, gdyby ciągle nazywane było jądrami…


Zapraszamy na awokado pieczone z jajem - przygotowanie takiego śniadania wymaga dosłownie chwili, a efekt jest murowany!


Czego potrzeba

  • Awokado

  • 2 jajka

  • Plasterek szynki dojrzewającej (wedle uznania)

  • Koperek

  • Oliwa z oliwek


No i co dalej?

  1. Awokado kroimy na pół i wyciągamy pestkę

  2. Do każdej połówki wkładamy po pół plasterka szynki dojrzewającej

  3. Wrzucamy do pieca (140°C) i pieczemy przez jakieś 40 minut. W tym czasie można ogarnąć poranne obowiązki, a jak komuś się spieszy, to można też pokombinować trochę z temperaturą pieczenia i skrócić proces.

  4. 5 minut przed końcem pieczenia na każdą połówkę awokado wrzucamy żółtko - na szynkę

  5. Wyciągamy z piekarnika, polewamy trochę oliwą i posypujemy odrobiną koperku

  6. Zajadamy bez opamiętania i cieszymy się wspaniałym dniem!


kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia