Asiago - czy ten ser ma coś wspólnego z Pocztą Polską?


Pewna kapryśna włoska brzydula w zupełnie niezamierzony sposób przyczyniła się bezpośrednio do powstania Poczty Polskiej. Było to wiele, wiele lat temu i niestety okupiła to całym swoim majątkiem i przypłaciła życiem. Losy Poczty Polskiej przecinają się później ze ścieżkami sera Asiago, czyli jednego z największych i najbardziej cenionych włoskich serów. Zaskakująco w dzisiejszej historii pojawi się również pewien popularny amerykański pisarz, zdobywca Nagrody Nobla. Zatem usiądźcie wygodnie i oderwijcie się na kilka minut od codziennej rzeczywistości, a na koniec koniecznie podzielcie się z nami swoimi wrażeniami!


O królowej Bonie słyszał chyba każdy, kto w Polsce skończył szkołę podstawową, jednak głównie za sprawą tego, że sprowadziła ona do Polski włoszczyznę. Była to bardzo barwna postać, silna kobieta i osoba, które pomimo ograniczonej formalnej władzy chciała mieć istotny wpływ na to co działo się w ówczesnej Polsce. Nie przysporzyło jej to popularności nad Wisłą i w pewnym momencie, kilka lat po śmierci męża (Zygmunta I Starego), chwilę po swoich sześćdziesiątych urodzinach postanowiła wyjechać z kraju i osiedlić się w Bari (Bona była bowiem nie tylko królową Polski i księżną Litwy, ale również księżną Bari i Rosaro).


Zabrała ze sobą całkiem spory majątek, a informacja o tym rozeszła się niezmiernie szybko po dworach w całej Europie. Okazję zwietrzył ówczesny król Hiszpanii, który potrzebował finansowania na swoje wojenne podboje i który w związku z tym postanowił wykorzystać bogatą wdowę. W skrócie - pożyczył od niej olbrzymią sumę pieniędzy, a potem zlecił jej otrucie i sfałszowanie jej testamentu - Bona została zamordowana w niecałe półtora roku po swoim przyjeździe do Bari.


Tu pojawia się kolejny król Polski, syn Bony - Zygmunt August. Jako prawowity spadkobierca olbrzymiego majątku i dwóch włoskich księstw, postanowił działać szybko i rozpoczął w Neapolu proces przeciwko królowi Hiszpanii. Komplikacja w tym sporze była taka, że z Krakowa do Neapolu było dość daleko, a prowadzenie tematu wymagało bieżącej, ciągłej wymiany informacji. Usługi pocztowe były już w tamtych czasach dostępne, ale obsługiwała je rodzina związaną z Habsburgami, a zatem również z ówczesnym królem Hiszpanii.


Aby upewnić się, że przesyłki nie dostaną się w niepowołane ręce, Zygmunt August w 1558 roku uruchomił własne połączenie pocztowe na linii Kraków-Wiedeń-Wenecja, które to dało początek Poczcie Polskiej. Sporu nie udało się wygrać ani Zygmuntowi Augustowi, ani żadnemu z jego następców, a określenie „sumy neapolitańskie” przyjęło się w języku polskim jako olbrzymie pieniądze, których nie da się wyegzekwować.


Z tego całego zamieszania pozostała nam przynajmniej Poczta Polska i pewne ciekawe wyróżnienie. W 455 rocznicę powstania tej instytucji wydano okolicznościowy znaczek, który zrobił międzynarodową furorę i zdobył prestiżowe wyróżnienie na konkursie w Asiago, w Północnych Włoszech.


Konkurs filatelistyczny w Asiago jest uznawany za jeden z najbardziej prestiżowych na całym świecie i jest powodem do dumy dla mieszkańców tego małego miasteczka. Jednak jeśli chwilę z nimi porozmawiacie, z pewnością dowiecie się, że największą chlubą regionu nie jest ten konkurs, ale produkowany w okolicy ser.


Ser Asiago wytwarzany jest na wysokości pomiędzy 600 a 2,300 metrów nad poziomem morza i takie samo ograniczenie dotyczy terenów, na których mogą być wypasane krowy. Z tego też powodu jest on czasem określany mianem „produktu gór”.


Krowy na tych terenach pojawiły się mniej więcej w okolicach XV wieku, a przez poprzednie pięćset lat dominowała tu hodowla owiec i produkcja sera owczego. Mniej więcej w momencie pojawienia się krów, rozpoczęła się historia współczesnego Asiago - czyli relatywnie nie tak dawno jak na standardy wielkich włoskich serów.


Na marginiesie dodam jeszcze tylko, że podczas I wojny światowej pod Asiago doszło do bitwy pomiędzy siłami włoskimi i austro-węgierskimi. Była to wielka i ważna strategicznie bitwa, podczas której śmierć poniosło ponad sto tysięcy żołnierzy. Ich krew przelana została na terenach, na których przedtem i potem wypasały się krowy i produkowany był ten wspaniały ser.


W bitwie tej walczył m.in. Ernest Hemingway, który jako siedemnastoletni chłopak odpowiedział na apel Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i zgłosił się na ochotnika, aby pojechać do Europy i zostać kierowcą karetki, a potem pomagać żołnierzom na froncie. Na szczęście przeżył, ale czasy wojny z pewnością ukształtowały jego osobowość oraz charakter i z pewnością przyczyniły się do późniejszych sukcesów literackich.


In cacio veritas.

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia