Arrosto di manzo, czyli rostbef wolno pieczony


Rostbef wolno pieczony to po polsku, arrosto di manzo po włosku, roast beef po angielsku a po chińsku 烤牛肉 (choć w tym przypadku akurat muszę zaufać tłumaczowi internetowemu Google). W każdym razie jest to potrawa, która obecna jest na każdym kontynencie, choć wyjątkowo nie pochodzi z Włoch, a najprawdopodobniej z Wielkiej Brytanii.


W Anglii uznawana była zawsze za potrawę wyjątkową i bardzo chętnie spożywaną, jednak dania z wołowiny od zawsze uważane były za jedzenie z wyższej półki, dostępne raczej dla tych, którym w życiu dobrze się powodziło. Były takie czasy, kiedy rostbef był stałym elementem diety armii brytyjskiej - były to czasy świetności Korony, czasy kiedy Anglia była krajem mlekiem i miodem płynącym, czasy wielkiego Imperium Brytyjskiego. Potem układ sił na świecie trochę się pozmieniał i pieniędzy w państwowej kasie już nigdy nie było tyle co kiedyś.


Brytyjczykom pozostał sentyment i popularna piosenka pod tytułem „The Roast Beef of Old England”, której słowa opisują historię tego dania i świetności imperium. Pierwsze zwrotki mają mniej więcej taki tekst (dość luźne, własne tłumaczenie):


„Kiedy potężny rostbef był powszechnym daniem wśród Anglików,

Nobilitował nasze umysły i wzbogacał naszą krew.

Nasi żołnierze byli odważni a dworzanie dobrzy!

Ale odkąd nauczyliśmy się od wyrafinowanej Francji

Jeść ich ragout tak samo chętnie jak tańczyć,

Jesteśmy wypchani próżną uprzejmością.

[…]

I teraz stajemy się na wpół oswojonym, skradającym się narodem,

Niszczącym zaszczyty, które kiedyś świeciły w chwale”


Rostbef jest bardzo prosty w przygotowaniu, ale wymaga sporo cierpliwości, ponieważ piecze się go mniej więcej cztery godziny. A jak to zrobić, żeby się odpowiednio upiekło i jak nie przeciągnąć mięsa w piekarniku?


Czego potrzeba?

  • 1 kg rostbefu

  • 200 ml czerwonego wina

  • 3 ząbki czosnku

  • Ok. 10 gałązek rozmarynu

  • 100 ml oliwy z oliwek

No i co dalej?

  1. Mięso oczyszczamy z błon i wrzucamy do marynaty, którą robimy z wina, oliwy, czosnku, listków z 3 gałązek rozmarynu oraz soli i pieprzu

  2. Zamarynowane mięso odkładamy na jakiś czas - najlepiej na całą noc

  3. Wyciągamy mięso z marynaty i wrzucamy na rozgrzaną oliwę - na ok. 1 minutę z każdej strony

  4. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 90°C, na kratce rozkładamy pozostałe gałązki rozmarynu, a na rozmarynie kładziemy mięso

  5. Pieczemy przez 3,5-4 godzin - jeśli macie termometr, to do czasu, aż mięso osiągnie w środku temperaturę 60°C

  6. Kroimy na plasterki i zajadamy bez opamiętania z ulubionym sosem - u nas był akurat sos na bazie gorgonzoli i sera scamorza

  7. To czego nie zjemy, zajadamy bez opamiętania na zimno (na przykład na kanapkach)

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia