Allle Pasztet!

Wczoraj była prosta, klasyczna carbonara, więc żeby nie było, dzisiaj dla równowagi coś trochę bardziej wymagającego (ale też bez przesady). Pasztet z królika był u mnie w domu zawsze tradycją około świąteczną i zawsze odpowiedzialnością i specjalnością taty.



Mam lekki poślizg, bo po świętach to się nawet choinka już nie ostała, no ale wcześniej się jakoś nie złożyło.


No więc tak... główny składnik to oczywiście królik, którego obsmażamy w kawałkach i wrzucamy do (najlepiej) żeliwnego naczynia. Dodajemy trochę warzyw podsmażonych na maśle - cebula i czosnek koniecznie, a inne według uznania (np. marchewka, pietruszka, seler naciowy). Dusimy ze dwie godziny. Potem wszystko mieszamy z podsmażoną, wieprzową wątróbką (sporo!!) i namoczonymi bułkami (ze dwie), mielimy i do pieca. Jakieś dwie godziny później wyciągamy takie coś jak na zdjęciu. No i zapomniałem - po drodze warto przyprawić - jak zwykle wg uznania😎


Klasycznie pasuje do tego żurawina, a my tym razem mamy z dżemem dyniowymi 👌👌

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia