Alfabeto - makaronowe literki

Trzy starożytne dowcipy z dłuuugą brodą, za to ciągle aktualne - wychodzi na to, że nasi starożytni przodkowie mieli poczucie humoru🙂 Starożytny iPad i makaron alfabeto - to wszystko dzisiaj na Kulinarnych Perwersjach.


Przedstawiamy makaron Alfabeto.



Alfabet, którym posługuje się dzisiaj większość świata pochodzi ze starożytnego Rzymu - to wiadomo, bo nawet nazywa się alfabetem łacińskim (choć przez lata przeszedł pewną ewolucję, trochę dojrzał i różni się od tego pierwotnego). Jest teraz dużo bardziej rozpowszechniony niż kiedyś, ponieważ w czasach Cesarstwa i Republiki znany był wyłącznie w gronie najzamożniejszych obywateli - szacuje się, że pisać umiało pomiędzy 5 a 20% z nich (w zależności od miejsca i czasu). To co zapisano w tamtych czasach przetrwało do dzisiaj głównie na różnego rodzaju budowlach, tabliczkach i zwojach papirusowych.


Papirus świetnie sprawdzał się do utrwalania dzieł literackich, ale niespecjalnie możliwe było wykorzystywanie go do sporządzania bieżących notatek. Do tego służyły starożytne tablety 🙂 Mechanizm był bardzo pomysłowy. Podobnie jak te współczesne, tablety składały się z obudowy i wyświetlacza, a do pisania wykorzystywano specjalne piórko. Obudowy dostępne były w wersji bardzo prostej - drewnianej lub bardziej odjechane, zwracające uwagę na zamożność właściciela - na przykład wykonane z kości słoniowej lub ozdobione drogimi kamieniami. Minęło dwa tysiące lat i nic się w tym względzie nie zmieniło...


Wyświetlacz takiego tabletu miał bardzo niską rozdzielczość (jednak technika poszła trochę do przodu🙂) i zrobiony był z wosku. Można w nim było wydłubać piórkiem notatki - na przykład zapisy bieżących transakcji handlowych. Po powrocie do domu możliwe było zgranie danych na trwały nośnik w postaci papirusu, a pamięć tabletu można było wyczyścić - wystarczyło podgrzać go do temperatury ok. 50 st. C i wyrównać powierzchnię wosku. Prawda, że kreatywne?


Wracając do nośników trwałych, czyli zapisów na zwojach papirusowych - do dzisiejszych czasów zachowały się na nich wielkie dzieła literackie, poezja, formalne dokumenty... ale też dowcipy. Najstarszy zachowany zbiór dowcipów zatytułowany jest „Philogelos” (po polsku „Śmieszek”) i zawiera 265 starożytnych dowcipów i pochodzi z Grecji. Wiele z nich aktualnych jest do dzisiaj, a wybrane trzy znajdziecie poniżej.

We współczesnym świecie dużo dyskutuje się o tym co można zrobić, aby sądy działały efektywnie i wydawały sprawiedliwe wyroki. Taka dyskusja w skrajnych przypadkach potrafi nawet podzielić społeczeństwo. A jak było w starożytności. Musiało bywać różnie, a nawiązuje do tego taki oto dowcip z początku naszej ery:


„Głupiec słyszał, że w Hadesie są sprawiedliwe sądy. Więc kiedy miał sprawę do sądu powiesił się.”


Problemy bywały też bardziej przyziemne. W tamtych czasach higiena osobista nie była tak istotnym elementem życia codziennego, a higiena jamy ustnej była raczej absolutną rzadkością... to oczywiście miało swoje implikacje. W dzisiejszych czasach niezręcznie jest zwrócić komuś uwagę na nieprzyjemny oddech... ale można na przykład przytoczyć antyczny dowcip, no bo w końcu mądrej głowie dość po słowie:


„Śmierdzigęba modlił się ustawicznie z twarzą zwróconą do nieba. Wychylił się doń Zeus i powiada: Zrób mi tę przyjemność - przecież masz bogów także pod ziemią.”


A kupowaliście kiedyś używany samochód? W starożytności samochodów nie było, za to powszechnie handlowano niewolnikami... tak czy inaczej poniższy dowcip przywołuje przed moje oczy obraz pierwszego auta, które w życiu kupiłem:


„Ktoś spotyka mędrka i mówi: - Ten niewolnik, którego mi sprzedałeś umarł! - Na bogów! - odpowiada - póki był u mnie, nigdy nic podobnego nie zrobił.”


Dowcipy te nie zachowałyby się do dzisiaj, gdyby nie stworzono alfabetu. Z pewnością nie powstałby również powszechnie dzisiaj dostępny makaron alfabeto. Stworzony został z myślą o najmłodszych, aby sprawić im frajdę, ale też aby wspierać rodziców w nauczaniu ich pociech. Historię ma krótką (bo raczej trudno wyobrazić sobie jego ręczną produkcję), a zastosowanie dość wąskie - wykorzystywany jest głównie jako dodatek do zup.


In pasta veritas.

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia