Żelkove Dzieciove Love - bez konserwantów ani żadnych chemicznych polepszaczy smaku


Domowe żelki. Niemożliwe? Wy nie dacie rady? Takie sformułowanie skierowane w naszym kierunku przynosi zawsze ten sam efekt. Tym razem wyzwanie podchwyciła Basia, a efekt spełnił oczekiwania wszystkich domowników. Basia została bohaterką w naszym domu, a dzieciaki będą te żelki pamiętały jeszcze bardzo, bardzo długo. Macie dla nas jeszcze jakieś wyzwania?



Swoją drogą robiąc żelki w domu macie dużą swobodę i ograniczać Was może tylko własna wyobraźnia. W przypadku Haribo jakiś czas temu też ktoś się chciał wykazać i stworzył bardzo fajną serię żelków, które miały kształt orientalnych dzieł sztuki - głównie masek ludów Afryki, Azji i Ameryki Północnej. Miały one ukazywać pamiątki, które marynarz mógłby przywieźć do domu z podróży dookoła świata - taki był zamysł i koncepcja autora. Słodycze były przeznaczone na rynek skandynawski, były czarne i miały smak lukrecjowy. No i tu pojawił się kłopot.


Skończyło się skandalem i wycofaniem całej serii ze sklepów. Dlaczego? Ponieważ zostały one uznane za rasistowskie i obrażające uczucia pewnych grup społecznych. No i co Wy na to? Czy nie jest to już trochę przesada? Firma nie polemizowała, tylko skomentowała, że nie miała złych intencji, a chodziło tylko o ukazanie elementów, które kojarzą się podróżnikom z różnymi kontynentami.

Czego potrzeba?

  • Ulubiony sok (na przykład z domowego soku z malin rozcieńczonego wodą)

  • Żelatyna (2 łyżki na 100 ml soku)

  • Dodatkowy cukier, jeśli konieczne

  • Foremki

No i co dalej?

  1. Do soku dodajemy żelatynę i odstawiamy na chwilę, aby trochę napęczniała (mniej więcej dwie łyżki żelatyny na 100 ml soku, a jeśli chcemy, żeby były twardsze to nawet trochę więcej).

  2. Ciągle mieszając podgrzewamy na małym ogniu, jeśli potrzeba to dodajemy jeszcze trochę cukru i kiedy żelatyna całkiem się rozpuści, przelewamy do foremek (dobrze je wcześniej trochę natłuścić).

  3. Odstawiamy do czasu aż trochę ostygnie, a potem wstawiamy do lodówki.

  4. Potem jeszcze mniej więcej dwie godziny przebierania nogami przed lodówką i uczta dla najmłodszych zmysłów gotowa.

  5. Można zajadać bez opamiętania, bo nie ma w tym żadnych konserwantów ani chemicznych polepszaczy smaku!

kulinarne perwersje 2018

Zdradzamy nasz sposób na to, jak sobie robić w życiu dobrze!

Wrzucamy pomysły na ruszt. Czasem własne, czasem cudze;) Czasem hand made, czasem pozwalamy innym się nakarmić..

Opowiadamy, słuchamy, pichcimy, Śmiejemy się, jemy i pijemy.

Przeważnie w towarzystwie, bo wtedy lepiej smakuje.

Ma być miło, na luzie:)

Pozdrawiamy,

Wojtek&Basia